Z Kobyły w Lasek południowy, tam dwa kółka, wyjazd na Westerplatte, przez pola do Lasku północnego z dwoma pętlami wokół stadionu, Grunwaldzka, Wiatraczna, Kotarbińskiego, powrót
Z Kobylnicy DC, wyruszam aby obadać nowo budującą się drogę tuż za CH Jantar w Słupsku, z tamtych rejonów kieruje się na Kołłłłąątają, aby trafić na ul. 3-go, skąd uderzam w kierunku Bruskowa 'Wielkiego'(!) aby przejechać się po nowo wybudowanej 'autostradzie rowerowej'. Za Bruskowem nie chce mi się robić lekkiego łuku w lewo i wpadam na polną drogą, która mnie prowadzi do Gałęzinowo- stąd do Doliny Charlotty(TAK, TO TAM GDZIE WCZORAJ GRAŁO DEEP PURPLE... oh yea), lekki lansik po tamtejszych terenach i powrót przez Strzelino, skąd polną drogę trafiam w rejony SSS(SSSSSS)E*, dalej kierując się w kierunku południowym trafiam na jakieś zabudowania(a to już Słupsk)... reszta jest tak oczywista, że nie chce mi się pisać.
Zapomniałem dodać, do Charlotty caaaały czas wiał tzw. 'wmordewiatr'! Zjawisko paranormalne, wiatr wiał z trzech kierunków świata ;o
Spragniony, po wizycie w Sudetach i Beskidzie Śląskim, przewyższeń, postanowiłem wstac o 6:40 w sobotę aby to udac się na przejażdżkę po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym(jak to dumnie brzmi...). [Jak ja uwielbiam pobudki w sobotę o 6:40!] Anyłej SKMka o 7:36, wysiadka w Sopocie o 9:52:45.594. W przyjemnej ulewie wdrapałem się na Łysą Górę, z tejże Łysej szlakiem czarnym, niebieskim, zielonym i jakimś tam jeszcze pojechałem sobie normalnie i sobie wyjechałem normalnie w Kamiennym Potoku. Z Kamiennego odbiłem na jakiś szklak w kierunku Gdańska, wyjeżdżając w Oliwie, gdzie polansowałem się, przed szeroką publicznością, z jakieś dobre 6minut zaliczając przy tym jedną glebę ;x Dalej w okolice UG na fajny, w miarę wąski, murek, cwicząc sobie normalnie równowagę na rowerze... Asfaltem do Strzyży, w las i lasem do ul. Słowackiego i dalej to już tylko kierunek stacja Wrzeszcz PKP i Słupsk
Startuje wcześnie, bo po 10, udając sie na wyciąg, aby wjechac na Skrzyczne. Na Skrzycznym jakieś amatorskie zdjęcia tutejszego krajobrazu się robi. Jak się je zrobiło to się ruszyło czerwonym szklakiem przez Malinowskie Skaly (1152 m n.p.m.), Zielony Kopiec (1152 m n.p.m.), Magurka Wiślańska (1140 m n.p.m.), Barania Góra(1220 m n.p.m.) i koniec końców czerwonym szklakiem w dół na południe i na krzyżówcę z czarnym szklakiem... czarnym szklakiem do Wisły. Z Wisły CUDOWNYM asfaltowym podjazdem(5.34km i 1:07h, wzrost wysokości 394m) i zjazdem(7:23km i 11min) do Szczyrku.
Start ze Szczyrku w kierunku Biły, dalej czerwonym do Przeł. Karkonoszczonki, żółtym na Trzy Kopce, zobaczyc tutejsze kałuże, następnie wtarabanienie się na Klimczok i zjazdzik wąskim singlem po korzeniach... mniam... do wyciągu w Szczyrku, żeby ostatecznie zjechac dwa razy pucharówką